

Maszyna potrzebuje twojej współpracy. Inaczej się zatnie. Horses opowiada o represjonowanej seksualności oraz starciu jednostki z maszyną. I o ile nie ma zbyt wiele nowego do powiedzenia w tym temacie, to interesujący jest sposób w jaki to mówi.
To surrealistyczna gra przedstawiona w formie czarno-białego filmu niemego, wraz z niemal kompletnym brakiem dźwięków i kartami z napisami ukazującymi dialogi. Z wyjątkiem paru czynności czy kilkusekundowych wstawek live action, jedynym dźwiękiem pozostaje monotonny warkot projektora filmowego.
Jest tu kilka scen, które potrafią wywołać dyskomfort, ale gra, wbrew kontrowersji wokół niej, nie jest tak szokująca jak mogłoby się wydawać. Sceny przemocy, seksualnej czy fizycznej, przedstawione są w mało obrazowy i przede wszystkim w mechaniczny sposób, jak zupełnie normalna część tego świata.
Nie jest też subtelna ani wnikliwa w tym co stara się powiedzieć. Dosyć szybko odsłania karty, a tajemnica jest czytelna od początku. Całość więc opiera się na nieprzyjemnych scenach i przemyśleniach wynikających z lekko zarysowanych motywów seksualności i akceptacji statusu quo.