25 kwietnia 2026
Metal Gear Solid (PS5)

Metal Gear Solid trzyma się fenomenalnie nawet dzisiaj, te 28 lat później. Wiele elementów przełomowych w tamtym czasie, jak sposób prowadzenia historii, nie robią obecnie wrażenia, ale sam projekt gry jest nadal na tyle unikatowy, że, pomijając kilka elementów, zupełnie się nie zestarzała.

Antywojenna narracja o granicach genetycznego determinizmu, polana grubą warstwą absurdalnych wątków rodem z anime, jest nadal interesująca i sprawnie prowadzona, choć dosyć prosta. Brakuje głębszego spojrzenia w wątek genów, co mogłoby pomóc uniknąć uproszczenia, że geny dominujące to te lepsze.

Pod względem konstrukcji jest pod wieloma względami kalką Metal Gear 2: Solid Snake przeniesioną w trzeci wymiar, szczególnie na początku. Nie jest to problemem, może poza zbyt dużą liczbą sytuacji wymagających backtrackingu, ale jest ciekawe, szczególnie że poprzednie dwie gry wciąż są w kanonie.

Niewielkie pole widzenia i niezwykła użyteczność Soliton Radaru sprawiają, że rozgrywka ogranicza się w dużej mierze do tej minimapy. Tryb FPP jest obecny, ale na tym etapie przydaje się stosunkowo rzadko. Jest to wadą, ale też sprawia, że faza alarmu, gdy radar jest niedostępny, jest bardziej stresująca.

Skradanie jest tu istotnie uproszczone względem dzisiejszych gier, z wrogami polegającymi na stożkach widoczności, ale mnogość gadżetów oraz interesujących i nierzadko nowatorskich pomysłów na rozgrywkę sprawiają, że to nadal świeża pozycja. Od dymu papierosowego ujawniającego lasery aż po ikonicznego Psycho Mantisa.

***